Mama

Była dobrą, delikatną osobą, cierpliwą, ciepłą, kochaną mamą i cudowną babcią dla mojej córki. Zmarła nagle. Nie ma Jej już trzy lata a ja bardzo tęsknię. Czasami ból po tej stracie jest nie do zniesienia.  Lubiła pelargonie, ostatnie dostała ode mnie 3 lata temu na Dzień Matki. Posadziła je na balkonie a miesiąc potem już Jej nie było. Kwiaty zostały, właśnie dzisiaj wypuściły pierwsze pączki.

Staram się być jak najlepszą mamą dla swojej córki, myślę, że to ważne.

Moja mama jest fioletowa, ja pomarańczowa, a córka biała, jesteśmy kwiatami i za chwilę już nas nie ma. Tak myślałam patrząc na te tulipany.

DSCN1221

 

Leonardo jest tu

DSCN1323

W Krakowie pogoda jak marzenie, moje grupy zachwycone, choć dzieje się sporo; zagubienia, obrażenia, zranienia fizyczne i psychiczne i inne takie…

W samo poDSCN1307łudnie wsiadłam dziś jednak na rower i popędziłam do Narodowego na slow – briefing dla dziennikarzy w związku z Damą Leonarda.

Przypięłam się więc do sztuki i zrobiło mi to świetnie.

Dama ( o obrazie pisałam już na blogu) zagości w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego na ok. 2.5 roku, do czasu zakończenia remontu Muzeum Czartoryskich. Przyjmuje gości na pierwszym piętrze i jak zapewnia Dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie Andrzej Betlej, jest tu całkowicie bezpieczna.
O samym obrazie i mistrzu można się dowiedzieć z multimediów.
Dzisiaj była oblegana przez dziennikarzy i fotoreporterów niczym topowa modelka, wyraźnie się rumieniła.
Był, był na szczęście czas na nacieszenie się nią sam na sam. Nie mogłam sobie odmówić wspólnego zdjęcia. Wielkie dzieło, wielkie wzruszenie. Ostatnio widziałam Damę przed wielu laty, w Muzeum Czartoryskich. Tu kontakt z Nią jest o wiele lepszy, bezpośredni, zabezpieczenia dyskretne, całkowicie niewidoczne.
Mam nadzieję, że  „Dama z łasiczką” stanie się symbolem Krakowa, w końcu ” w Polsce jest tylko jeden obraz” ( to z „Vinci” Machulskiego, doskonałej komedii z Damą w roli głównej ). Czy kolejka będzie taka jak do Giocondy w Luwrze ? Jutro, podczas krakowskiej Nocy Muzeów, na pewno.
Ja jednak i potem wróżę jej wielkie powodzenie.

Ps.

22.05 dostaję od MNK po Nocy Muzeów taką informację „...4725 widzów zgromadziła „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci, do obejrzenia której przed Gmachem Głównym MNK ustawiła się długa kolejka…”

Tyniec

Mieszkam obecnie w hotelu nieopodal Tyńca. Nie chcę na tym blogu oceniać obiektów, z którymi mam kontakt. Największą zaletą tego hotelu jest cudowny taras na którym pracuję, dokładnie odwrotnie niż na tym zdjęciu, z żywą tapetą w postaci łąki i lasu przed oczyma. Tu piję też poranną kawę i łapię dobrą energię na cały dzień.

DSCN1301

DSCN1248Oczywiście odwiedzam przy okazji Opactwo Benedyktynów w Tyńcu. Byłam tu już tyle razy, a jednak znów jest to wielka przyjemność, polecam każdemu, kto pragnie się trochę wyciszyć. Najlepiej zajrzeć  w ciągu tygodnia, gdy jest pusto.

Tym razem odwiedziłam nie tylko kościół, z przemiłym przewodnikiem zaglądam do wszystkich możliwych zakamarków  klasztoru. Benedyktyni to najstarszy zakon w Polsce, a Tyniec jest jego kolebką. Klasztor ma swoją historię sięgającą XI wieku.

Warto też odwiedzić przyklasztorne muzeum, w którym historia podana jest w atrakcyjnej i nowoczesnej formie medialnej. Dzięki niewielkiemu, ale reprezentatywnemu zbiorowi wykopalisk widać , że sięga ona odległych czasów celtyckich. „Habit – strój na wieczność” to z kolei temat wystawy czasowej czynnej do 03. 2018.

Skrzywienie zawodowe nie pozwala mi przejść obojętnie obok Domu Gości. Noclegi w Tyńcu rozłożone są w dwóch miejscach – nad muzeum, nowe, komfortowe, z możliwością korzystania z sal konferencyjnych – 53 miejsca oraz ponad 40 miejsc w części przy wejściu, skromniejszych pokoi, w większości bez łazienki. Zwiedzam wszystkie dostępne pokoje i sale. Benedyktyni goszczą tu spragnionych specjalnej atmosfery gości, także grupy. Organizują dużo ciekawych rekolekcji i warsztatów, na niektóre trzeba zapisywać się z co najmniej rocznym wyprzedzeniem. Warto zapoznać się z historią klasztoru i zakonu oraz dokładną ofertą tyniec.benedyktyni.pl Poniżej jedna z sal konferencyjnych i widoki z okna, które mają wszystkie pokoje i sale od strony murów ( a inne z kolei widok na dziedziniec ).

DSCN1284

Dowiaduję się, że mnisi chowani są na pobliskim cmentarzu, przeniesiono tam także do zbiorowej mogiły prochy braci, które przez lata spoczywały w klasztorze. Wszyscy pochowani  są w rzędzie tuż przy wejściu.

Idę zielonym szlakiem na krótki spacer wokół klasztoru, cisza, pusto, nikogo.

DSCN1288

A potem głodnieję i wiem już, że na dole nie ma żadnej ciekawej oferty kulinarnej ( przetestowałam  z turystami  w przeddzień ), wracam więc do klasztoru.

Na dziedzińcu jest uroczo położona kawiarnia, którą absolutnie polecam choćby ze względu na widok na Wisłę. Pod spodem sklep z „wyrobami benedyktyńskim”, to jednak chwyt marketingowy, bo wyroby są produkowane przez rozmaite firmy dla a nie przez Benedyktynów, którzy tylko firmują nazwę i mają podobno z tego niewielki procent zysku ( to informacje od przewodnika). W kawiarni urzekają mnie malutkie przekąski:

DSCN1279

Ja za radą mojej przewodniczki po domu gościnnym idę do restauracji mieszczącej się tuż przy furcie  – „Mnisze co nieco”. Jest to raczej bar, nie do dłuższego siedzenia, ani do rozmowy, bo puszczają dość głośne śpiewy mnichów, ale ja jestem sama, siadam przy półce z książkami, czytam kolejne opracowanie o historii Tyńca i ta muzyka bardzo mi odpowiada, a po jakimś czasie wprawia w rodzaj medytacji. Czekać było warto, dostaję bowiem od kucharza Michała najlepsze pierogi jakie do tej pory jadłam, z mąki orkiszowej, w rozmaitych wegetariańskich wariacjach.  Zawsze gdy ktoś mnie pytał, gdzie są w Krakowie najlepsze pierogi, miałam w odpowiedzi 2-3 dość niszowe miejsca, teraz mogę śmiało powiedzieć – jedźcie do Tyńca na „mnisze co nieco” !

Przede wszystkim jedźcie tam jednak po strawę duchową,

 

Dama

 Pogoda  nadal muzealna, więc pragnę zawiadomić, że w Krakowie znowu będzie można podziwiać Damę. 

dama

„Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci to jeden z najpiękniejszych portretów na świecie, najważniejszy i najcenniejszy obraz w polskich zbiorach. Arcydzieło kupił około roku 1800, zapewne we Włoszech, książę Adam Jerzy Czartoryski i ofiarował swojej matce Izabeli Czartoryskiej. Izabela umieściła go w 1809 roku w Domku Gotyckim nowo otwartego muzeum  w Puławach. Dziewczyna ukazana na portrecie to Cecylia Gallerani, kochanka księcia Mediolanu Lodovica Sforzy, zwanego Maurem. Obraz to alegoria miłości ich obojga, a gronostaj (po włosku ermellino) na ręku dziewczyny jest nieprzypadkowy. Po tym jak Sforza w 1488 roku przyjął od Ferdynanda Aragońskiego, króla Neapolu, „Order gronostaja”, nazywano go „Ermellino Bianco”(„Białym gronostajem”). Od nazwy łasicy i gronostaja (po grecku „galee”) pochodzą też dwie pierwsze sylaby nazwiska Cecylii. Podobno ją także nazywano „Ermelliną”.  Zwierzątko ma więc znaczenie symboliczne dla obojga kochanków. 

Damę z gronostajem” będzie można oglądać w specjalnych pomieszczeniach na I. piętrze Gmachu Głównego MNK od Nocy Muzeów – 19 maja 2017 r. Od 19 maja do 22 czerwca wstęp na pokaz obrazu jest bezpłatny (należy pobrać darmową wejściówkę w kasie). 

Ja widziałam Damę wielokrotnie, przez całe lata była ozdobą i chlubą Muzeum Czartoryskich w Krakowie, potem odbywała liczne podróże. Należę do olbrzymiego grona jej wielbicieli i cieszę się bardzo, że powróciła do królewskiego miasta.

Przy tej okazji warto wspomnieć świetną komedię Juliusza Machulskiego „Vinci”, mam nadzieję, że w Narodowym będzie oryginał…:)

ul. Aleksandry

Pomieszkuję w rozmaitych hotelach w Krakowie, aby „od środka”, od strony klienta poznać ich wady i zalety, obsługę, okolice itp. Ostatnie dni spędzam w przemiłym hotelu przy ulicDSCN1220y Aleksandry, obok park o tym imieniu, jako Aleksandra czuję się tu więc szczególnie dobrze 🙂 ale i sam hotel ( też na literę „A”) naprawdę bez zarzutu.

Moje grupy również zadowolone – czysto, miło, spokojnie, świetna obsługa i wyżywienie. Po całodziennym zwiedzaniu wieczorami  wymieniają się wrażeniami  i przy kolacji degustują regionalne piwa, szczególnie przypadają im do gustu ciemne „Szafarz” i „Opat”, ja nie jestem smakoszką, wierzę więc na słowo.

Nikt nie wie skąd wzięła się nazwa tej ulicy i parku. Szukam informacji w Internecie, przepytuję mieszkających w okolicy ludzi, właścicieli hotelu, nikt jednak nie ma pojęcia, może jest to po prostu nazwa nadana z przypadku.

 

Rumuni w Ratuszu.

Na przekór Off Camera, ja wczoraj zamiast do kina, to do teatru.

„Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” w Ratuszu, czyli Teatr Ludowy wystawia Masłowską. Mała salka pękała w szwach. Jeśli chcecie zobaczyć co może Wam się przydarzyć, gdy przypadkiem traficie na dziwną imprezę i staniecie się na niej np. biednym Rumunem…Sztuka nie dla każdego, trzeba lubić Masłowską, lub przynajmniej łapać fale.  W Warszawie w reż. Agnieszki Glińskiej podobno bomba, w Krakowie na pewno dobrze zagrane, śmieszno – gorzkie i niebanalne.

DSCN1215

Leśne Spa

Najważniejsza poranna wiadomość – turystka po udarze mózgu ma dobre rokowania. Musi jednak na razie pozostać na dłużej w szpitalu, mąż trwa przy niej dzielnie, przesympatyczny człowiek, oby wszystko się dobrze zakończyło. Przy okazji uruchomił się łańcuch obcych, bezinteresownych ludzi, którzy pomagają w tej trudnej sytuacji.

Ja mój czas dzielę pomiędzy sprawy zawodowe i slow – odreagowanie. Takie jest życie, może właśnie rzeczy, które przeszłam i wciąż mnie dotykają, pozwalają mi doceniać pozorne „drobiazgi” ?

Wczorajszy dzień spędzam raczej bez patriotycznych uniesień, bo te właściwie mam na co dzień :),  za to w uroczym dworze moich przyjaciół. Tam czas całkiem się zatrzymuje, zawsze czuję się jakbym była ruchomą plamką na obrazie.

DSCN1212

Wokół duży leśny teren, jeszcze kwitną kaczeńce…DSCN1211

A na zakończenie kolejne  ( nomen omen ) LEŚNE SPA, które już raz polecałam – Kraków,  ul. Gajowa 16. Kameralne, sympatyczne, z dobrą bazą zabiegową, doskonałymi masażystami. Ja wybieram masaż…”serce lasu” i tym samym moją leśną majówkę kończę w rękach cudownego masażysty Sebastiana.