Donegal county

WP_20180529_023

Plaże; puste, dzikie, piękne i takie na których można zaparkować samochód…

WP_20180529_025…spacerować kilometrami aż po horyzont lub jeździć konno..

WP_20180530_033

WP_20180530_021

WP_20180530_041

Na złotych łąkach pasły się kucyki, wszystko jak z jakiejś bajki…

WP_20180530_045
WP_20180530_048WP_20180530_060
Kwiaty, zioła, trawa – wszystko pachniało tak, że zmysły poszalały 🙂
Przestrzeń ! Uwielbiam to ! 🙂
WP_20180530_067
WP_20180530_058Jechaliśmy po nizinach, górach i wzdłuż wybrzeża. Wszędzie pięknie i zupełnie pusto.
WP_20180530_107
WP_20180530_141

WP_20180530_189
WP_20180530_151

WP_20180530_185

WP_20180530_180

WP_20180530_173
WP_20180530_175

WP_20180530_171
Na koniec prawie wyszliśmy z kadru…
Dziękuję Phonsie, to były jedne z najmilszych dni w moim życiu…

 

 

 

Reklamy

Donegal – moja miłość

WP_20180529_029Najpierw proszę wróćcie do poprzedniego wpisu. Wiem, wszystko chaotycznie, ale takie mam tu życie 🙂 Powyżej zdjęcie zrobione z mojego pokoju w Central Hotel w Donegal. Dostałam taki z wielkim oknem i widokiem na zatokę i mogłabym w nim zamieszkać na dłużej…Samo miasteczko to parę ulic, kanał, zatoka, las. Kilka hoteli i  dobrych restauracji, ruiny zamku i niezwykle położony cmentarz.

WP_20180529_038

WP_20180529_041

WP_20180529_046W lesie nad zatoką ze zdumieniem zauważyłam w drzewach rozmaite kolorowe drzwiczki, początkowo myślałam, że to może coś dla owadów, ale potem jeszcze patrzę…złoty pył i euro-centy…( nie, nie było żadnych degustacji ). Olśniło mnie w końcu – oczywiście to dary dla skrzatów. Cudownie pusta aleja pewnie więc nie była pusta. Skrzaty się jednak sprytnie pochowały, a ja tymczasem dorzuciłam grosika pod pomarańczowe drzwi. Życzenie skrystalizowało się dwa dni później.

WP_20180529_043

WP_20180529_036

WP_20180529_054
Powyżej restauracja zamkowa, którą bardzo polecam a obok  The Bluberrry – doskonałe miejsce na tani, pyszny lunch. Donegal jest znane z tego, że było dawną siedzibą klanu O’Donnell, który odgrywał kluczową rolę w historii Irlandii. W mieście znajduje się zamek i ruiny franciszkańskiego opactwa, które datowane są na XV wiek. Historia była inspiracją dla wielu książek i filmów, np. disneyowskiego The Prince of Donegal.
WP_20180530_003
Mnie zafascynował niezwykle położony cmentarz…

Małe Donegal jest rzeczywiście tajemnicze i fascynujące.
Ja jednak zakochałam się w county Donegal, całym przepięknym regionie.
Dla niego warto było znowu przyjechać do Irlandii i wkrótce cdn.

Nie mogę się skupić, ciągle mam tu jakieś „akcje”. Wczoraj straciłyśmy mnóstwo czasu, bo założono nam blokadę. To pierwsza niemiła przygoda w Irlandii, kosztowała 125 euro. Gdy czekałyśmy z koleżanką na policję aby usunęła blokadę usłyszałyśmy sygnał karetki i obie pomyślałyśmy o tym samym; już wolimy GARDĘ ( to nazwa irlandzkiej policji) niż ambulans ! 🙂
Straty materialne do nadrobienia ! 🙂

Donegal – byłam w RAJU !

WP_20180530_175
Byłam w jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi, jeszcze nie ochłonęłam i już tęsknię. Wsiadłam przy lotnisku w Dublinie w zwykły autobus i po ponad trzech godzinach byłam w innej rzeczywistości.
Donegal county to kraina w płn – zachodniej Irlandii z oszałamiającą przyrodą i zupełną pustką wokół. Plaże, łąki, obłędne wybrzeże, klify, wyspy, jeziora, rzeki i wodospady. Piękno w takim wydaniu, że chce się skakać z radości.  Pogoda dopisała, a jaszcze bardziej wspaniałe towarzystwo uroczego Phonsiego, który znał każdy zakątek i niemal każdego mieszkańca, sam pełnił dwukrotnie funkcje burmistrza. Płynęliśmy jego wygodnym samochodem po zielonych pastwiskach i nie brak nam było niczego…:)

WP_20180530_058

WP_20180530_082

WP_20180530_122

Ten post będę kończyć jutro. Dzisiaj zamykam powieki i wracam do tych miejsc. Jestem zakochana w county Donegal ! Jutro zobaczycie resztę i zrozumiecie dlaczego.

 

 

Muzealnie

WP_20180407_009
Pogoda z powrotem muzealna ( 9-10 stopni),  więc wrzucam parę zdjęć z Narodowego, oddziału położonego w zachodniej części miasta. Samo muzeum to idealny przykład przerostu formy nad treścią. Olbrzymia budowla, dawne koszary wojskowe, mieszczą wiele rozmaitych ekspozycji, w  paskudny dzień ( deszcz i zimno), można się tu ukryć i pocieszyć oko. Przy ładnej pogodzie wypoczywać, wokół bowiem rozległe, bardzo przyjemne tereny rekreacyjne. Olbrzymie reklamy mają przyciągnąć turystów, którzy z przeciwnej strony rzeki wychodzą z muzeum Guinnessa.
WP_20180407_010

WP_20180407_017

Do podziwiania przedmioty związane z historią Irlandii, stroje, rzemiosło itd.
Także kolekcja sztuki azjatyckiej i …współczesnego szkła artystycznego. Ogólnie  Mixt.

Kochani, po raz kolejny chcę dokończyć ten wpis i mi się nie udaje. W międzyczasie tyle się wydarzyło i tyle nowych rzeczy przeżyłam, zobaczyłam itd…
Cóż, dokończę kiedy indziej. Mam też tu tyle pracy…
Czasem bywa zabawnie. Dwa dni temu zadzwoniła do mnie z Niemiec turystka informując, że przegapiła lot i przyleci w nocy 0 22:45, pyta czy mogę po nią wyjechać na lotnisko. Patrzę w dokumenty i widzę, że pani ma 78 lat. Wolę po nią wyjechać niż jej potem w Dublinie szukać. Na lotnisku okazuje się uroczą, roztargnioną osobą. Ma ze sobą niedużą czarną walizkę. Żegnamy się w hotelu już po północy. Rano budzi mnie telefon od pilotki z informacją, że grupa musi już wyjeżdżać, a tymczasem „moja Ingrid” właśnie zgłosiła, że ma nie swój bagaż. Nie mogę w to uwierzyć. Proszę ją do telefonu. Złamanym głosem tłumaczy, że zauważyła to już wczoraj w nocy, ale nie chciała …mnie denerwować…:) Dodała, że właściwie nie zależy jej na jej własnych rzeczach, mogłaby podróżować i z innymi, ale w walizce, którą omyłkowo zabrała, znajdują się wyłącznie rzeczy męskie..:)
Pani pojechała ( bez walizki) a ja wraz z Lufthanzą zadbałam o szczęśliwe zakończenie 🙂

A poza tym jest piękna pogoda, całe 18 stopni było dzisiaj !

 

 

Wiosna ! W końcu !

WP_20180430_041
No i nie dokończyłam o muzeach a tu nagle parę dni było naprawdę ciepłych i to akurat w bank holiday. Wszystkie gazety pisały na pierwszych stronach o tej niezwykle udanej pogodzie.  Można było powygrzewać się na ławce nad Liffey, rzece płynącej w centrum Dublina lub w którymś z licznych parków…

 

Ja wybrałam się też nad morze.
Irlandczycy szaleli z radości, choć powietrze jednak „rześkie”  jak mawia J.Kret ( na termometrze całe +20 C),  o wodzie nie wspominając …
WP_20180506_001

WP_20180506_013
WP_20180506_005
A ja po raz pierwszy odbyłam spacer boso, co uwielbiam po prostu i z tej radości powędrowałam z Portmanock do Houth wiele kilometrów…
WP_20180506_012
WP_20180504_008
Pisałam już nie raz, że jestem zakochana w irlandzkich plażach…? 🙂
A potem okazało się, że muszę zrobić jeszcze kolejnych parę kilometrów moją stałą trasą do Malahide, gdyż autobus na który liczyłam, nie kursuje w święta…
WP_20180506_017
WP_20180506_018
Zdawało się, że jest cudownie ciepło, no i oczywiście się przeziębiłam. Kuruję teraz gardło, niezwykle mi tu do pracy potrzebne 🙂
Leżę w łóżku, odpoczywam, oglądam TV i czytam gazety. W Irlandii są obecnie dwa wiodące tematy – afera związana z błędną diagnostyką raka piersi u tysięcy kobiet oraz sprzeczne opinie wokół nowelizacji ustawy aborcyjnej.  Cały kraj wylepiony plakatami za i przeciw. Poza tym sport, gwałty i wypadki. Polityka zagraniczna to oczywiście Trump, Trump, Trump. O Polsce w przeciągu tych paru miesięcy zaledwie jakaś wzmianka.
Wiosna w Irlandii odkryła mi ten kraj też z innej, smutnej strony. Wszędzie hałdy śmieci, którymi nikt się nie przejmuje. Firmy z serii „to go” powinny płacić horrendalne podatki na rzecz ochrony środowiska. Nie tylko w Irlandii. Ilość jednorazowych opakowań po kawie czy herbacie jest tu porażająca.

 

Nolde w Dublinie

Znaleziony obraz
Pogoda w kratkę, bez upałów, jak to w Irlandii, 9 stopni to w sam raz aby pochować się w muzeach i galeriach. Chciałam odpocząć nieco od moich niemieckich turystów i na co trafiam…? W Narodowej wydarzeniem jest duża czasowa wystawa prac niemieckiego  (sic!) malarza, Emila Nolde. Powyżej jego słynny Sztorm na morzu.
Nolde był przedstawicielem niemieckiego ekspresjonizm. Tworzył niezwykle barwne, proste w formie kompozycje graficzne i malarskie, często groteskowe.
Emil Nolde (1867-1956), 'Candle Dancers', 1912 © Nolde Stiftung Seebüll.
Groteskowe były także losy jego życia i twórczości. Zdeklarowany antysemita i twórca tezy o wyższości sztuki germańskiej nad innymi ,w czasach III Rzeszy, przez hitlerowskie władze został uznany za twórcę sztuki zdegenerowanej. Został objęty zakazem tworzenia i wiele jego dzieł zniszczono. Jednak po wojnie stworzył jeszcze ponad 100 obrazów olejnych. Czy zmienił poglądy, tego nie wiem.
Wystawa obejmuje dużą ilość jego prac, mnie jego malarstwo jako całość nie zachwyca, jednak w pochmurny dzień dostarcza niewątpliwie ogromną porcję energii. Niektóre pojedyncze obrazy są natomiast naprawdę urocze, więc na pewno warto się wybrać. Wystawa potrwa do 10.06.
Odbywa się pod hasłem „Kolor to życie „.
WP_20180329_003

 

Emil Nolde (1867-1956), 'Aboriginal Man Swimming', 1914 © Nolde Stiftung Seebüll.

Emil Nolde (1867-1956), 'Skater', c.1930s-40s © Nolde Stiftung Seebüll.Emil Nolde (1867-1956), 'Singer (in a green dress)' - detail, 1910-11. © Nolde Stiftung Seebüll.

Emil Nolde (1867-1956), 'Party', 1911. © Nolde Stiftung Seebüll.

Emil Nolde (1867-1956), 'Trollhois Garden', 1907. © Nolde Stiftung Seebüll.

Bardzo lubię Galerię Narodową w Dublinie, zawsze można się tu nacieszyć oko i złapać dobrą energię. Wspaniały jest też spokój i minimalizm nowoczesnego patio.

 

Tym razem odbywały się tam warsztaty malarstwa inspirowane sztuką Noldego.

A potem odbyłam cały rajd po kolejnych galeriach, ale o tym innym razem, bo obowiązki wzywają.
W hotelu Clayton Airport impreza goni imprezę; śluby, komunie, jubileusze i rozmaite party, w każdym kącie coś innego. Poza tym nieustający korowód pięknych, niekiedy egzotycznych stewardes, i przystojnych pilotów. Nolde miałby kogo portretować…

WP_20180505_002

A w tym kolorowym tłumie nasi turyści, z rozmaitymi problemami, tworzący anegdoty i bijący rekordy. Właśnie dzisiaj wyjeżdża pewien Thomas, który odbył całą 11 – dniową podróż wokół Irlandii wyłącznie z portfelem, pod koniec na pewno bardzo chudym. Na lotnisku nie miał nawet kurtki, wszystko spakował do bagażu, który bezpowrotnie zaginął…Mam nadzieję, że ten los nie spotka pani Rity, na razie jest w jednym ubraniu 3 dni, codziennie walczę z liniami lotniczymi aby nadal szukały dla niej ratunku…
Linie lotnicze gubią bagaże, a turyści gubią linie, spóźniają się na samoloty i potem przylatują w rozpaczy czym i kiedy się da, informując nas na przykład na godzinę przed przybyciem. Ich grupa jest już dawno gdzie indziej, gonią za nią autobusami, pociągami i taksówkami.
Mówię Wam, jest tu adrenalina, Noldelina i inne liny też 🙂

 

 

 

Teeling Whiskey

WP_20180417_041
To był kolejny punkt na mapie Dublina do zaliczenia. Na dodatek w naszym Claytonie Teeling mocno się reklamuje, więc z Beatą pewnego popołudnia postanowiłyśmy udać się na degustację. Przypomniałam sobie o tym dopiero teraz, kiedy to walczyłam z wirusem przewodu pokarmowego i moja koleżanka pod koniec kuracji zaserwowała mi kupioną tam piersióweczkę. Na dobicie paskudy i na rozweselenie po dniach postu 🙂

Teeling Company powstało po sprzedaży poprzedniej firmy, Cooley, amerykańskiemu producentowi Beam Inc. w roku 2012. Założycielem jest Jack Teeling, poprzedni właściciel Cooley Distillery.
WP_20180417_042
Celem, jaki postawiła sobie ta niezależna, irlandzka firma jest produkowanie limitowanych edycji, często w rzemieślniczy sposób, aby wskrzesić ducha prawdziwej irlandzkiej historii. Samo muzeum jest niewielkie i nowoczesne. Zwiedza się prawdziwą, czynną destylarnię.

WP_20180417_048
WP_20180417_044
WP_20180417_052
Tu w Irlandii warto degustować whiskey, po jakimiś czasem wyczuwa się te subtelne różnice w smakach. No i jest wesoło 🙂

Teeling produkuje jedynie 3 rodzaje whiskey w powszechnej sprzedaży i serie limitowane. 
Teeling Small Batch Rum Cask
(46%) z beczek po bourbonie oraz po rumie; aromat bardzo słodki – wanilia, czekolada mleczna z orzechami laskowymi, toffi, bardzo wyraźnie czuć słodycz rumu.
Teeling Single Grain Wine Cask (46%) przez cały okres, tj. ok. 17 lat, leżakuje w beczkach po kalifornijskim cabernet sauvignon, nagrodzona w marcu 2016 roku na World Whisky Awards jako najlepsza irlandzka whisky single grain. Aromat słodki, likierowy, z nutą różaną i śliwek, poza tym toffi. Oraz Teeling Single Malt  (46%) bez określenia wieku (ok. 7-8 lat), destylat leżakował w pięciu beczkach po winach: sherry, porto, maderze, cabernet sauvignon i burgundzie. Potem z poszczególnych beczek zlewają to do jednej kadzi by się zmieszało przed rozlaniem do butelek. Aromat bakalii, rodzynek, ale też świeżych deserowych białych winogron. Poza tym melon i dojrzałe słodkie jabłka. Dla mnie najlepsza, tę właśnie dostałam też na koniec rekonwalescencji.
W muzeum degustowaliśmy też drinki, które są specjalnością tego miejsca.
Mnie najbardziej smakował drink na bazie whiskey i likieru imbirowego z kroplą soku z brzoskwini, z lodem. Pyszny i nie tak mocny.
Degustacja w salach bez wyrazu, za to sympatyczny bar dla spragnionych dalszych wrażeń lub tych co wpadają na szklaneczkę bez wizyty w muzeum.

Na koniec jeszcze zaliczyłyśmy mały, elegancki sklepik, w którym zakupiłam m.in. przepyszne konfitury „whiskey & ginger”, czyli whiskeyowo – imbirowe:)
Bardzo polecam to sympatyczne miejsce. Czasu nie potrzeba dużo, ważne dobre towarzystwo 🙂